Szklarnie z poliwęglanu – warto?

Artykuł powstał we współpracy z http://greenhouse-service.pl

 

Poliwęglany znalazły w przemyśle wiele zastosowań. Do ich największych atutów należy przede wszystkim wytrzymałość porównywalna z aluminium, przy znacznie lepszej plastyczności i przezroczystości. Wykorzystujemy do produkcji płyt CD, kasków dla kaskaderów i kierowców sportowych, a nawet do kuloodpornych szyb. Właśnie to ostatnie zastosowanie zbliża nas do właściwego tematu tego artykułu: zastosowania poliwęglanu w szklarniach.

Szklarnia Jamesa Bonda

Poliwęglany zasadniczo wykorzystujemy wszędzie tam, gdzie potrzebujemy materiału wyjątkowo odpornego na uszkodzenia mechaniczne. Ich właściwości znajdują świetne zastosowanie zarówno w szklarniach jak i oranżeriach. Poliwęglanom nie straszne skrajnie niskie ani wysokie temperatury, nie ulegają pożarom i trzeba się solidnie natrudzić, żeby je uszkodzić. Szklarnie z tego materiału stanowią więc rozsądne rozwiązanie dla osób, które cenią sobie wytrzymałość i chcą zainwestować raz a porządnie. Może nie powstrzymają kul karabinu maszynowego, ale poza tym przetrwają niemal wszystko.

Nie ma szklarni bez róży, a róży bez kolców

Pora pochylić się nad wadami takich konstrukcji. A tych nie brakuje. Trzeba mieć świadomość, że szklarnie z poliwęglanu są bardzo lekkie i mimo materiałowej wytrzymałości mocniejsza wichura może im zaszkodzić. Żeby się przed tym zabezpieczyć należy zadbać o dobre przytwierdzenie do ziemi.

Ponadto poliwęglan bardzo łatwo zbiera kurz i wymaga częstszego czyszczenia niż szkło, jeśli chcemy by nasze szklarnie ogrodowe wciąż prezentowały jak nowe.

Omawiany materiał jest wytrzymały, ale też dość miękki. W związku z tym stosunkowo łatwo go zadrapać, zrobić rysy, które również nie przypadną do gustu estetom.

Mimo wszystko poliwęglan

Mimo wszystko na palcach jednej ręki można policzyć ludzi, którzy zdecydowali się na szklarnie z poliwęglanu i nie są z niej zadowoleni. To świetny, wytrzymały materiał, który w dodatku można łatwo dostosować do swoich potrzeb albo zmienić w przyszłości. Pomyślnych zbiorów!

Substancje w mydle, których należy unikać

Artykuł przygotowany dzięki pomocy dozowniki.pl.

Mydło jest nieodłącznym towarzyszem dnia codziennego. Niestety nie zawsze dokładnie zapoznajemy się z jego składem, co ma nieraz bardzo przykre konsekwencje zdrowotne. W tym artykule omówimy kilka popularnych substancji, których należy unikać, kupując mydło.

Triclosan

Bardzo szkodliwy. Wiedza ta jest powszechna, jednak producenci mydła nadal używają go w dużych ilościach. Wynika to z faktu, że doskonale zabija bakterie. Niestety, podobnie komórki ludzkie. Unikać jak ognia!

Parabeny

Działanie tych związków chemicznych przypomina działanie ludzkich hormonów. Są kancerogenne, szczególnie przyczyniając się do rozwoju raka piersi i pachwiny. Często występują pod takimi nazwami jak Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben i Propylparaben.

Mocznik

Bardzo niebezpieczny dla ludzi, mających problemy ze stawami. Uwalnia substancję zwaną formaldehyd, która może doprowadzić nawet do zapalenia skóry. W skrajnych przypadkach powoduje nieodwracalne zwyrodnienia stawów.

Syntetyczne barwniki

Nie wszystkie są szkodliwe, niektóre szczycą się naturalnym, roślinnym pochodzeniem. Jeśli jednak zobaczysz w składzie swojego mydła FD&C lub D&C oznacza to, że zawiera metale ciężkie, szkodliwe i kancerogenne.

SLS

Czyli Sodium Laureth Sulfate, związek powszechnie występujących w mydłach i tanich szamponach. Może powodować zmniejszenie płodności i potencji, a także ma wpływ na wady rozwojowe i mocno uczula. Bardzo złe zło.

 

Już ten krótki przegląd powinien dać Ci do zrozumienia, że niekoniecznie substancja czyszcząca taka jak mydło jest dla Ciebie dobra i bezpieczna. Wybieraj świadomie, postaw na naturalne składniki i receptury. Jeśli chciałbyś używać mydła w płynie, polecamy dozowniki tork.